Czarne owce literatury czyli analizy ZŁYCH książek: Najgłupszy - Dziewictwa księga druga

wtorek, 20 marca 2012

Najgłupszy - Dziewictwa księga druga

Mam nadzieję, że stęskniliście się za Eragonem, bo on wprost płonie z żądzy, by opowiedzieć o swoich kąpielach w strumyku z Oromisem i paru innych, bezsensownych (ale jakże kwikogennych) przygodach. ;) Mała nota: doskonała większość - jeśli nie wszystkie - literówek w cytowanym tekście jest wynikiem kiepskiej, skanowanej wersji ebooka. I choć wydawnictwo MAG słynie z okropnie niechlujnej korekty, tym razem muszę mu zwrócić honor. But I'll get you next time, Gadget!

W tym tomie śledzimy wątki aż trzech postaci jednocześnie. Mamy więc wątki: Eragona obserwującego mrówki w lesie, jego kuzyna Rorana robiącego za samca alfa oraz wątek wesołych rządów Nasuady. Wyszczególniłam w analizie, którą postacią zajmujemy się w danym momencie, choć na dobrą sprawę nie bardzo jest się tu w czym pogubić - wszystko jest jednakowo (jak by to powiedział Ciastek) nudne i głupie.

No, nie traćmy więcej czasu. Smoki na okładkach coraz brzydsze, Paolini pisze coraz gorzej, a analek sam się nie napisze. Przed wami tom drugi trylogii „Dziedzictwo” autorstwa Christophera Paoliniego: „Najstarszy”!
 

[dedykacja]
Jak zawsze, książkę tę dedykuję mojej rodzinie. A także moim niesamowitym fanom.
Ależ nie ma za co. Naprawdę.

[w dalszym ciągu dedykacja]
Se onr sverdar sitja hvass!
Czy on mnie obraża?
Szpanuje mową węży. On jest wężousty!

WĄTEK ERAGONA

Pieśni umarłych to lamenty żywych.
Tak właśnie pomyślał Eragon, przekraczając rozrąbane truchło urgala i słuchając zawodzenia kobiet, zbierających szczątki ukochanych z mokrej od krwi ziemi Farthen Duru.
Poeta. Pewnie poczuł się jak drugi Baczyński.
Ej...
Przepraszam. Baczyńskiego akurat lubię...

Tronjheim, wysokie na milę stożkowe miasto
Miasto o kształcie ostrosłupa prawidłowego ściętego byłoby fajniejsze...
I wysokie do Księżyca!

na polu bitwy wciąż pozostało mnóstwo trupów. Było ich po prostu za dużo, by pogrzebać wszystkie od razu.
Pogrzebać?! Co za marnotrawstwo! Wiecie, ile taki trup ma białka?
*dostała mdłości*

Za każdym razem atakował go straszliwy ból, eksplodujący gdzieś w kręgosłupie. Uzdrowiciele podawali mu najróżniejsze mikstury, Arya i Angela twierdziły, że całkiem wrócił do zdrowia, Eragon jednak wciąż cierpiał. Nawet Saphira nie potrafiła mu pomóc
Bo on ma BLIZNĘ, nie rozumiecie?

Trzy dni minęły od zabicia przezeń Durzy; trzy dni, odkąd ludzie zaczęli nazywać go Cieniobójcą; trzy dni, odkąd resztki świadomości czarownika opanowały mu umysł.
O! A blizna to jego łącznik z Durzą! Ha!
A Eragon na drugie nie ma czasem Harry?

dostrzegli Jörmundura - bliskiego znajomego Thorgala.

Arya. Biały bandaż wokół jej ramienia połyskiwał w ciemności
Bo schemat jest zawsze ten sam: przyjaciele głównego bohatera są cali i zdrowi, wrogowie rozczłonkowani, a sam główny bohater ma jedną, jednak dokuczającą mu do ostatniej strony ranę, która mimo tego nie przeszkadza mu po raz drugi podbić świata.

- Urgale! - krzyknął i wskoczył na grzbiet Saphiry, czyniąc sobie wyrzuty, że zostawił w komnacie swój miecz Zar’roc. Nikt jednak nie spodziewał się ataku teraz, kiedy przegnali armię urgali.
No, kto by się tam spodziewał ataku na wojnie?
Spokojnie jak na wojnie. Czasem bomba gdzieś pierdolnie i znowu jest spokojnie. ^^

- Musisz mi coś obiecać. Przyrzeknij, że... że nie pozwolisz, by wśród Vardenów zapanował chaos. Tylko oni mogą stawić opór imperium. Muszą zachować swą siłę. Przyrzeknij mi...
- Przyrzekam.
- Zatem pokój z tobą, Eragonie Cieniobójco.
Ajihad odetchnął po raz ostatni, zamknął oczy i jego szlachetna twarz stężała. Umarł.
Nie przekazał Eragonowi tronu?!
Nie wierzę!

Arya zmarszczyła swe ukośne brwi.
- To nie ma sensu.
- Wyruszysz w pościg?
Długą chwilę przyglądała mu się bez słowa.
- Wiol ono. - „Dla ciebie”.
*śpiewają* DLA CIEBIE niebo bezchmurne mam! DLA CIEBIE mogę pokonać strach!

Ustawimy tu straże, lecz minie, co najmniej godzina, nim zdołamy znaleźć krasnoludzkich przewodników mogących poprowadzić wycieczkę w głąb tuneli.
- No dobra, poczekam - mruknął Eragon, przeglądając ze znużeniem ulotkę z biura podróży.

O nie. To pamiętam doskonale. Rozdział ,,Rada Starszych" był tak nudny, że mało brakowało, a na nim skończyłabym czytać drugi tom. Ja nie chcę, mamo, nie chcę... *płacze*
*klepie po główce* No już, weź się w garść, to tylko jakieś 10 stron...
Jasne, do końca zostało tylko 555! Ale fajna liczba...

Pomyślał o szalejącym ognistym piekle, jakie [Saphira] umiała teraz przywoływać i wyrzucać z paszczy.
Bulimiczka...

- Draumr kopa - wyszeptał.
O, już nie kupa?
Tłumacz się zreflektował czy Paolini ma kumpli w Polsce, którzy poinformowali go o tej gównianej sprawie?

Nagle jego tułów przeszyła szpila palącego bólu, który powalił go na posadzkę, gdzie Eragon zwijał się, sięgając niezgrabnie do tyłu. Miał wrażenie, jakby ktoś próbował rozpiłować go na pół.
Usłyszał jak przez grubą zasłonę czyjś cichy, syczący głos: chłopak musi zginąć... zrobię to sam... nikt inny nie ma prawa zabić Pottera...

Jej ogon uniósł się instynktownie, jak do walki.
Atak skończył się po kilku minutach. Ostatnia fala bólu zniknęła. Eragon leżał na ziemi zdyszany, z twarzą mokrą od potu.
A teraz mam do was pytanie: pierwsze skojarzenie? =D
Orrrgia! Ostra scena gwałtu smoka na człowieku!

No dobrze, ale Durzą powinien cierpieć tysiąc lat tortur
Czym? Duszą chcą go karać?
A może chcą kogoś odurzyć?

- O co chodzi? - spytał uprzejmie Eragon.
- Czego, k**wa, chcesz?! - spytał grzecznie.
Ehe...

- Jak masz na imię? - spytał Eragon.
- Jarsha, panie.
- To dobre imię.
Mhm, dobrze mieć na imię Kasza. 
Jarsha.
Pasza?

ich oczom ukazała się okrągła komnata zwieńczona błękitną jak niebo kopułą, ozdobioną malunkami konstelacji.
Wielka Sala! ^^
Ekstra, będzie żarcie! *rozsiada się przy stole*

druga [kobieta], nad której dobroduszną twarzą piętrzyła się kępa siwych włosów; wrażeniu łagodności zaprzeczała jednak rękojeść sztyletu wystająca spomiędzy jej piersi.

- Dziękuję, że przybyłeś, Eragonie, choć także poniosłeś bolesną stratę - To jest Umérth - wysoki mężczyzna - Falberd - tęgi - oraz Sabrae i Elessari - kobiety.
Monolog wygląda zatem następująco:
Dziękuję, że przybyłeś, Eragonie, choć także poniosłeś bolesną stratę. Wysoki mężczyzna, tęgi, kobiety.

Falberd oparł na stole mięsiste dłonie
*krzywi się na widok frazesu
mięsiste dłonie*

Nie brał pod uwagę kandydatury Nasuady, z powodu jej młodego wieku - była zaledwie kilka lat starsza od niego. Do tej pory wydawało mu się, że to on będzie idealnym kandydatem.
W końcu parę lat w tę czy w tę stronę...

- Nie zamierzasz pozwolić, by tobą sterowali - rzekł Eragon w nagłym olśnieniu.
Nad jego głową błysnęła żarówka.

Na twarzy Nasuady odbiło się zdumienie. Chwyciła rękojeść Zar’roca i uniosła go, wbijając wzrok w szkarłatną klingę, po czym czubkiem miecza dotknęła głowy Eragona.
Pac! Nie żyjesz!

Podczas gdy ja straciłam ojca, ty utraciłeś przyjaciela. Bardzo lubiłam Murtagha i żałuję, że zginął...
No, przez większość życia słyszała, że Murtaś jest synem jakiegoś tam zdrajcy Morzana BardzoZłego, widziała go przez dosłownie chwilę i w ciągu tej chwili zdążyła go bardzo polubić...
To takie zaklęcie Emo, żeby zdobyć przyjaciół, bo normalnie to nikt ich nie rozumie.

Saphirą trąciła go nosem.
Podniosła smoka i trąciła nim kolegę w nos - pok! xD

Z jej nozdrzy wystrzelił wąski jęzor ognia i przypalił ramię Eragona, który odskoczył z krzykiem, zagryzają wargę, by nie odpowiedzieć wiązką przekleństw.
Ups. - Saphirą pokręciła głową, by rozgonić dym.
Ups? O mało mnie nie przypiekłaś!
Wybaczcie, ale zacytuję pewien fragment z pierwszego tomu:
Wpadł do obozu i pochylił się gwałtownie, gdy nad głową przeleciał mu ogon
Saphiry.
- Przestań, to ja! - wrzasnął.
Ups - mruknęła Saphira. Przed sobą niczym mur unosiła rozwinięte skrzydła.
- Ups? - Eragon podbiegł do niej. - Mogłaś mnie zabić! 
Brzmi znajomo, co?
Ot, brak weny. Nawet na dowcip.
Czerwona gałeczka idzie przez las... 

Koścista powieka smoczycy szczęknęła
CAŁA smoczyca jest zbudowana z kości. Nawet skórę ma z kości.
I oczy ma z kości, i język ma z kości... Ej, a czy samce smoków mają z kości...?

Siedemdziesiąt lat! Choć wiedział, że elfy żyją bardzo długo, nigdy nie podejrzewał, że Arya jest aż tak stara, wyglądała bowiem, jakby dopiero co przekroczyła dwudziestkę.
No i masz. Pewnie Arya jest już dawno po menopauzie.

Arya odchyliła się, przyglądając mu się uważnie.
(...) - Byłam niegrzeczna.
Byłam taka niegrzeczna, zbij mnie, zbij mnie mocno!
Odwala ci.
Też by ci odwalało, jakbyś czytała takie bzdury. ^^ *buja się na żyrandolu*

WĄTEK RORANA

Z westchnieniem podjął wędrówkę wzdłuż rzędu wiązów. Każde z drzew otaczał pierścień nieskoszonej trawy.
Jak byś dokładniej kosił, to by było estetyczniej.
Kup se tą... jak to się nazywa? Podkaszarkę firmy Sztil.

Roran przesunął dłonią po podbródku, pod palcami poczuł kłujący zarost. To wszystko przez Eragona i tę jego przeklętą ciekawość.
Zajwanił mi golarkę i niedługo zarosnę jak Hagrid.

Chciał poślubić Katrinę, córkę rzeźnika.
No to będzie masakra...
Masarnia!
Żarcie!

Widziałem w dolinie kilka nie najchudszych saren. No, przynajmniej nie dostrzegłem ich żeber.
Bo były pod skórą?

- Co więcej, krążą też wieści o... - traper urwał i z mądrą miną postukał się palcem po nosie - opowieści o nowym Jeźdźcu w Alagaésii! - Roześmiał się głośno, serdecznie, klepiąc się w brzuch i kołysząc w przód i w tył.
- Buahaha! Że nieby ta popierdółka Eragon i jego dzielny brontozaur? Muahaha!
Mieszkańcy obejrzeli się z dziwnymi minami na winky.
- Chyba się wygadałaś, kochanieńka.


Katrina oparła głowę na ramieniu Rorana.
- Jak ci minął dzień?
- Wróciłem do domu. - Poczuł, jak zesztywniała.
A nie on?

W nozdrzach czuł woń miedzianych włosów dziewczyny, zapach wina, korzeni i perfum, który rozlewał się głęboko w ciele Rorana, ciepły, kojący.
Channel nr 5 to to chyba nie jest.
Givenchy? ^^

Chcesz wrócić na swą farmę?
- Tak. Uprawa ziemi to jedyne na czym się znam.
- A co będzie ze mną?
Roran zawahał się.
- Yyy... obawiam się, że na TYM już się nie znam...


WĄTEK ERAGONA

- Co zamierzacie zrobić ze smoczą twierdzą? Czy położycie nową posadzkę?
- Tak, właśnie miałem cię spytać o radę, Jeźdźcze... lepsze będą różowe czy błękitne kafelki?

Saphira ani na moment nie spuszczała wzroku z króla.
Teraz powiedz mu, ze jeśli złoża Isidar Mithrim tak, by nie zabrakło nawet jednego kawałka, wierzę, że zdołam go scalić.
Na pewno mają tam mnóstwo wielbicieli puzzli.

Nawet Saphira skosztowała miodu (...) W miarę, jak Saphira się upijała, jej uczucia i myśli z coraz większą siłą zalewały Eragona.
Będą mieć megakaca.

Smok, który pije i pada bez zmysłów! Z pewnością przez wiele lat będą o tym śpiewać pieśni.
*śpiewają*
 Gdy miodu raz skosztował smok
Ucieszył się krasnali tłok.
Wtoczyła się bestia pod stół
I niemal nieprzytomna wpół
Zaryczała gromkim głosem:
Jestem sobie albatrosem,
Zionę siarką i metanem,
Rapuję lepiej niż Eminem,
A Eragon to jest ćwok
I ma laluś złoty lok!


Nikt się nie poruszał, nawet nie oddychał.
Po dwóch minutach wszyscy uczestnicy pogrzebu padli na ziemię bez tchu.
I tak oto góra Tronjheim (czy jakoś tak) stała się największym znanym mauzoleum.

Głęboko w Tronjheimie odezwał się bęben.
Bum.
(...) Postąpili krok naprzód.
Bum.
(...) Gdy tunel dobiegł końca (...)
Bum.
(i tak do końca rozdziału...)
Bum, bum, bum, bum! Smerf lubi wody szum!
Chyba pomyliłaś piosenki.
Ale nie pamiętam tytułu oryginału. ^^"

Wiele kawałków [roztrzaskanego klejnotu-róży, tego z czerwonego szafiru...] rozmiarami przewyższało Saphirę.
Czyli cały klejnot był wielkości mniej-więcej... Luwru?

A potem zjawiło się dwanaście krasnoludów, które zakryły marmurową płytą twarz Ajihada. I tak odszedł.
Zamurowali go żywcem. O_O

Ajihad, uczynił przeciw imperium i Galbatorixowi więcej niż ktokolwiek wcześniej. Zwyciężył w niezliczonych bitwach z przeważającymi siłami. O mało nie zabił Durzy i zadrapał klingę Cienia.
Jaaa cię, zadrapał komuś miecz...
Cóż za bohaterstwo...

Nasuada uśmiechnęła się i chwyciła Zar’roca, przykładając czubek miecza do czoła Eragona
- A teraz pobawimy się w egzekucję! - zachichotała.

Powstań jako mój wasal
Pałolini się uczy trudnych słów.
Winky wyindywidualizowała się z rozentuzjazmowanego tłumu.

- Ludu Vardenów! Cisza.
SILENCE! I'll kill you!
Kto jeszcze nie widział Achmeda: KLIK

Gdy tego wieczoru Eragon po kąpieli wracał do swej komnaty, zdumiał się, zastawszy czekającą przed drzwiami wysoką kobietę.
- Jestem do twojej dyspozycji, Cieniobójco... - zamruczała, powoli zdejmując przezroczysty szlafrok.

Eragon położył rękę na jej dłoni. Nigdy wcześniej nie próbował się tak zbliżyć do kobiety, lecz zbudzony instynkt kazał mu nie ustawać, zaryzykować. Było to przerażające i jednocześnie upajające.
Hormony buzują. xD
Cóż za wysublimowany erotyzm.

- Bardzo chętnie. Czy... - Zachwiała się nagle, gdy za jej plecami gwałtownie otwarły się drzwi.
Czarodziejka odwróciła się i zachłysnęła własnym krzykiem, ujrzawszy Saphirę.
Smoczyca pozostała bez ruchu, jedynie jej warga uniosła się, odsłaniając rząd ostrych zębów.
Przyłapani na igraszkach! *padła na dywan, kwicząc*

Nie pozwolę, żebyś prowadzał się z dziewką, która dba bardziej o Eragona Jeźdźca niż o ciebie jako człowieka.
Ona nie była dziewką!- ryknął Eragon i z wściekłością walnął pięścią w ścianę
To kim, transwestytą? oO"
Eragon dopiero wszystko odkrywa, musi wszystkiego spróbować... xD

- A ten? - spytał Eragon, pokazując grzyb o jaskrawobłękitnym trzonku, ognistopomarańczowych blaszkach i lśniącym, czarnym, dwuwarstwowym kapeluszu.
Bo w fantasy ważniejsze jest odpowiednie nazewnictwo części grzyba niźli elementów zbroi czy miecza. -_-"

Fricai Andlat rośnie wyłącznie w jaskiniach w Du Veldenvarden i Farthen Durze, a i tu by wymarł, gdyby krasnoludy zaczęły wywozić swoje łajno gdzie indziej.
Eragon przyjrzał się raz jeszcze pagórkowi i uświadomił sobie, że istotnie widzi przed sobą stertę łajna.
Krasnoludzka sralnia.
Tak się zastanawiałam, jak oni to robią w środku góry. xD

- Uśmiechnij się zatem, bo skoro nie idziesz na szafot, powinieneś się cieszyć. Jesteś równie oklapły jak szczur Solembuma. Oklapły. Cóż za cudowne słowo, nie sądzisz?
Średnio. Ja tam wolę, jak stoi.

- Przypuszczam, że przez jakiś czas się nie zobaczymy, więc żegnaj, powodzenia, unikaj pieczonej kapusty, nie jedz woszczyny z uszu i zawsze patrz na jasną stronę życia.
Zielarka Angela - kiepska parodia Dumbledore'a.

Kaptur, rękawice, nałokietniki, nagolenniki i hełm także starannie naprawiono. (...) Eragon (...) przysznurował nagolenniki i karwasze
Po ilości nowych słów wnioskuję, że Pałolini odkrył Morrowinda. xD

Orik uniósł hełm i odsłonił lśniącą przyłbicę.
A oto dowód tezy Muzy. Gdyby Pałolini (or tłumacz maybe?) zainteresował się tematem wiedziałby, że przyłbica to CAŁY hełm, a ruchoma część nazywa się ZASŁONA.

Teraz musisz otworzyć własną żyłę, żeby zmoczyć kamień, lalka kropel wystarczy.
Orik wyjął swoją Barbie i zbliżył do żyły Eragona.

To tak, jakby próbować przekuć młotem pilnik: może pęknąć, lecz nigdy się nie zegnie.
Naprawdę? *poszła sprawdzić*
Jak ja lubię te bezsensowne krasnoludzkie powiedzenia.

WĄTEK RORANA

strzała złamała się na wbitym w korę kamieniu.
Kamień był wbity w korę? Nie kapuję. oO"
Taki ewenement w literaturze fantasTy.


- Jesteś odważniejszy niż ja, skoro zatrzymałeś się tutaj. Miałeś jakieś kłopoty z wilkami, niedźwiedziami, górskimi kotami?
- Nie, tylko mnie napadły gobliny, dwa orki i jedna wiwerna, ale tak to miałem spokój.

- Tyle że jeden z żołnierzy rzucił w niego dzbankiem i trafił go w skroń. Quimby zginął na miejscu.
Kandydat do nagrody Darwina?

- Dziś ojciec i Loring spotkali się z Ra'zacami i zdołali ich przekonać, by oddali zwłoki. Żołnierze jednak nie poniosą żadnych konsekwencji. Miałem właśnie odejść, gdy przekazano nam Quimby'ego. Wiesz, co dostała jego żona? Kości.
- Kości?
- W dodatku starannie ogryzione, widać na nich ślady zębów. Większość rozszczepiono, żeby dostać się do szpiku.
Mówiłam, że trupy mają dużo białka. ^^
I tylko dwie kalorie!

- Wątpię - rzekł Baldor - by Ra’zacowie byli ludźmi. Ty nigdy nie widziałeś ich z bliska, ja mogę ci powiedzieć, że mają cuchnący oddech i zawsze zasłaniają twarze czarnymi szalami.
Cóż za wstętne, antymuzułmańskie insynuacje.
You rasist bastard!

dzień okazał się przeraźliwie nudny. Roran poświęcił go niemal w całości na dokładne szczotkowanie klaczy Horsta.
Wyczesał ją do łysa.
Biedna konia...

Był tam Horst - w blasku świecy jego gęsta broda sterczała w przód niczym fiut.

syn Quimby'ego, Nolfavrell, zaledwie trzynastolatek
Zaledwie?! Toż to prawie mężczyzna!
Chyba że przywilejem tylko Eragona było stać się mężczyzną mając 16 lat...

- Muszą... stąd... odejść... Takie stwory...
- Nie - wtrącił Roran. - Nie stwory. Świętokradcy. Bezcześciciele.
To dopiero trudne słowo.
Całe pieć sylab.

Roran ledwie dostrzegł przebiegającego obok Loringa - stary piekarz zanosił się śmiechem i wydawał radosne okrzyki, dźgając żołnierzy widłami.
Ty, ale jazda, ja też tak chcę! xD

- Co się stało? Powiem ci co się stało. Przegnaliśmy tych łajnobrodych, złapaliśmy ze spuszczonymi portkami i wysmagaliśmy jak psy.
- Cieszę się - powiedziała Birgit. [żona tego na Q, z którego zostały kości] Rudowłosa kobieta tuliła do łona Nolfavrella, nie zważając na pokrywającą jego twarz krew. - Zasłużyli, by zginąć jak tchórze. To oni zabili mi męża.
Cóż za opanowanie, biorąc pod uwagę fakt, że oddali jej męża w postaci kupki nadgryzionych kości... -_-"
Nie ma to jak naturalne zachowywanie się postaci.

Ra'zac tkwił na nim niczym olbrzymi żuk. Stwór skinął palcem na Rorana.
- Ty... pachnieszszsz jak twój kuzzzyn.
Czyli niezapięknie. oO"


WĄTEK ERAGONA

Drzwi otwarły się ciężko i do tunelu wtargnęło światło.
Ręce do góry!
Niech walą się mury!
Cała sala zapierdala!

- Gdy zakończysz szkolenie, nigdy więcej nie spożyjesz ciała zwierząt, a jeśli nawet, to bardzo, bardzo rzadko.
- Czemu miałbym rezygnować z mięsa? - prychnął.
Ooj. *wyciąga transparent Greenpeace'u, Vivy i Empatii oraz sporą szczelbę*
You'd better go vege.

Odkrył, że stoi na granitowej półce ponad sto stóp nad fioletowymi wodami jeziora
Zaszczali wodę. A kiedyś tu było takie sympatyczne kąpielisko.

Po jego prawej wznosiły się nagie góry
Górofilia?
Skałofilia?
*wzruszają ramionami*


W promieniach słońca połyskiwała, niczym wypolerowany kamień księżycowy, mleczna kula osadzona na szczycie piramidy z szarego łupku.
Duuuża Kinder Niespodzianka. ^______^

- Choć Quan są silni, jest ich niewielu. Mimo władzy, jaką dzierżą nad zaświatami...
Dobre. A w naszym Rządzie kto jest ministrem do spraw denatów?
Pewnie Lepper.

- Hert Durgrimst? Fild rastn?! - krzyknął krasnolud.
- Orik Thrifkz menthiv oen Hrethcarach Eragon rak Durgrimst Ingeitum - odparł Orik. - Wharn, az vanyali-carharug Arya. Ne oc Undinz grimstbelardn.
Im dłużej to czytam tym większe mam wrażenie, że Pałolini pisząc swoją trylogię korzystał z poradnika Jak napisać fantastyczną książkę fantasy.
Przeczytajcie to, zobaczycie wiele spójności z Eragonem, zwłaszcza jeśli go czytaliście. xD Najbardziej mi się podoba fragment:
Elfy mają długie uszy, długie nosy, długie włosy, długie żywoty.
Generalnie elfy wszystko mają długie.
Tak, „to” też mają długie.

Dobra, dobra, bo zaraz Nonsensopedia okaże się śmieszniejsza od mojego anala. Razz

- Feldunosty [takie wielkie pseudokozy] dają nam mleko, wełnę i mięso.
Wełnę? Kozy dają wełnę?
Bo to są FANTAStYczne kozy.
Aha.

Z miasta wyjechało siedem feldunostów w wysadzanych klejnotami uprzężach. Ich jeźdźcy [krasnoludy] trzymali w dłoniach lance zwieńczone proporcami, które łopotały w powietrzu niczym bicze.
Bez urazy, ale ciśnie mi się na usta imię Koszałek Opałek.
Paolini robi z krasnoludów jakieś skrzaty ogrodowe dosiadające wyrośniętych kóz. *sigh*

Sklepy i domy ozdabiały mocarne, śmiałe rzeźby przedstawiające takie pozycje, że Kamasutra przy nich to byle świerszczyk dla małolatów.

Lecz większe wrażenie robił sam kamień, pokrywały go bowiem warstwy glazury
Zamawianej w Leroy MERLIN.

Eragon głównie przyglądał się krasnoludzkim kobietom.
A temu tylko jedno w głowie...

- Etzil nithgech! - krzyknął zamaskowany krasnolud, unosząc pięść. - Formv Hrethcarach... formv Jurgencarmeitder nos eta goroth bahst Tarnag
(...i tak przez kilka następnych akapitów)
Eragon rozejrzał się błędnym wzrokiem i zakrzyknął gromkim głosem: TŁUMACZA!
Ja też poproszę.

- Kto ci to dał?
- Az Sweld rak Anhiiin.
O, a to brzmi jak po hebrajsku!
*śpiewa*

בלי לתפוס את הגל לא תוכל עליו לנוע
אינך מוזמן תהיה צנוע
לעולם לא אוותר לא אכנע להם לא
לא תקחו אותי - אני חופשי!

(Nie, żebym znała hebrajski, ale to piękna języka jest <3)

*mruga, lekko zszokowana* Ehe... Konkurs SMS: co to była za piosenka?

- Musimy naradzić się w tej sprawie - rzekł w końcu. - Cieniobójco, przygotowaliśmy na twą cześć ucztę.
Znowuuu...? Ale będzie nuuudaaa... *jęczy*
Wyczymaj. Musish.

Wsunął dłonie do wody i z cichym krzykiem cofnął gwałtownie.
- Ach, ojejku! Lakier mi się zmyje!

Grzyby były wszędzie (...) Eragon chłonął oczami niewiarygodną różnorodność odmian, od białych puszystych bryłek wielkości jego pięści, poprzez grzyby, które mógłby pomylić ze sfalowaną korą, i delikatne ropuszaki, przekrojone na pół, by widać było błękitne wnętrze.
Mam uzasadnione powody by twierdzić, że Pałolini coś ostatnio miał sporo do czynienia z grzybkami.
Halucynogenkami.

W końcu wniesiono najważniejsze danie uczty: olbrzymiego pieczonego dzika, lśniącego od sosu. Eragon uznał, że to dzik, zwierzę jednak dorównywało wielkością Śnieżnemu Płomieniowi.
Bo to była Hogzilla!
Kto jeszcze ogląda National Geographic tak fanatycznie, jak Winky? :]

Pozbawiony świtu ranek zastał Eragona we dworze Ondina.
Jak w The Sims: od siódmej wieczorem do siódmej rano ciemności, potem nagle hyc! słoneczko.

Nie masz nic przeciwko temu bym odwiedził Celbedeil?
Idź, jeśli musisz. Ale zabierz Zar'roca.
Taa, wyprowadź miecz na spacer.
Dawno już nie biegał.

Następnie zareagował zmysł węchu. Kwiaty i kadzidło pachniały oszałamiająco
Czy Pałolini postanowił w końcu udać się do szkoły, że szpanuje takimi zwrotami jak
„zmysł węchu?
Wątpię, raczej wyczytał w Wikipedii.

W mury wprawiono klejnoty wszelkich barw i szlifów, lecz wszystkie bez skazy, Kamienne sufity, ściany i posadzki pokrywała koronka kutego czerwonego złota, tu i ówdzie akcentowanego perłami i srebrem. Od czasu do czasu mijali fragmenty muru wyrzeźbione całkowicie z jadeitu.
Rabujemy? *z iście szelmowskim uśmieszkiem*

wciąż spotykał ustawione pod ścianami posągi. Wiele z nich przedstawiało figlujące pary, a czasem nawet całe grupki.

Na ścianach wisiały zbroje, a obok nich półki z zakończonymi ostrzami kijami
*wali głową o kant biurka* *śpiewa potępieńczo* Bo-o-gu-ro-o-dzi-i-cooo...
Matko zwolena, Maryja... T___T

Opowiedział (...) o Gunterze, o tym jak bóg urodził się w pełni sprawny matce wilczycy
Nawet mitologię musi skądś ściągać?
Jak już zaczął... ale jak później kogoś ukrzyżują to wypiję colę przez nos.

- Koral?
Gannel pociągnął łyk piwa.
- Nasi nurkowie znaleźli go, szukając pereł.
Nurkowie. Scuba diving se uprawiali.

W końcu wyjaśniało to, skąd kamienie biorą się ciągle na polach w dolinie Palancar, choć każdej wiosny wieśniacy starannie je wybierali. One rosły!
Ach, ta wiejska głupota. xD

Przeszli do Urura, władcy powietrza i niebios, i jego brata Morgothala, boga ognia. (...) kapłan wyjaśnił, że bracia kochali się tak bardzo, że zalegalizowano ich związek i stali się pierwszymi gejami w Alagaesii.

Nagi bóg stał zgięty wpół nad bryłą szarego krzemienia wielkości krasnoluda, gładząc ją czubkiem palca.
Kolejny skałofil.

Helzvog (...) w tajemnicy ukształtował pierwszego krasnoluda z korzeni góry.
Gdy odkryto jego czyn, zazdrość ogarnęła bogów i Guntera stworzył elfy, by w jego imieniu zawładnęły Alagaesią. Wówczas Sindri ulepiła z ziemi ludzi, a Urur i Morgothal połączyli swoją wiedzę i powołali do życia smoki.
Które są bardzo podobne do krasnoludów, elfów i ludzi.
No. Te ogony...

Gdy twoi przodkowie wylądowali w Alagaesii, byli równie wielkimi analfabetami jak króliki.
Ale wrzut.
Wypraszam sobie, ja uwielbiam króliki. Zwłaszcza mojego Manfreda. ^^

Maniek ftw <3
Eragon ujrzał młodego elfa klęczącego na skraju urwiska i trzymającego w objęciach białe smocze jajo.
- Czy to...? - wyszeptał.
- O tak, to Eragon, Pierwszy Jeździec. Całkiem wierna podobizna, zgodził się bowiem pozować naszym mistrzom.
Bo był tak piękny i wspaniały, że nie mógł nie zdawać sobie z tego sprawy.
Zupełnie jak dzisiejszy Eragon.

Zafascynowany Eragon zapatrzył się w twarz swego imiennika. Zawsze wyobrażałem go sobie starszego, pomyślał. Elf miał skośne oczy osadzone nad haczykowatym nosem i wąski podbródek. Wszystko to sprawiało, że wyglądał groźnie i drapieżnie. Była to obca twarz, całkowicie odmienna od jego własnej... a jednak układ ramion, uniesionych, spiętych, przypomniał Eragonowi, jak on sam się czuł, gdy znalazł jajo Saphiry. Nie jesteśmy aż tacy różni, ty i ja, pomyślał, muskając palcami chłodną emalię. A kiedy moje uszy upodobnią się do twoich, naprawdę staniemy się braćmi w otchłani czasu.
*leży i kficzy* Wybaczcie, ale MUSIAŁAM zacytować całość. xD *dalej kficzy*

Po kilku minutach Arya uniosła dłoń, powstrzymując Gannela.
- Na tym właśnie polega różnica między nami, Grimstborith. Ty poświęcasz się temu, w co wierzysz, ale nie umiesz tego dowieść. Musimy zatem pogodzić się z tym, że mamy odmienne poglądy.
Arya - ateistka.
Spłonie na stosie. *podnosi pochodnie z szatańskim uśmieszkiem*

oddział pięćdziesięciu uzbrojonych po zęby krasnoludów
Miały aparaty ortodontyczne na zębach.

Niespodziewanie [Arya] spojrzała na niego i miękko pogładziła policzek Eragona, który wzdrygnął się, zdumiony.
Allleż errrotyczne doznania...
Phi, jakby ciebie tak dotknął ten przystojniak z 1a to byś dostała orgazmu.
Przymknij się.
 



Tym orgazmicznym akcentem kończymy na dziś. Za tydzień - prawdopodobnie - kolejna część przygód królewny Meihny z Atlantydy, choć nie wiem, jak wyjdzie z długością analizy, gdyż ponieważ na weekend wybywam na Pyrkon i mogę nie wyrobić się z dwudziestoma stronami, jak ostatnio. No, ale jak nie Meihna, to zawsze zostaje Eragon. ;)
 

8 komentarzy:

  1. I pomyśleć, że jak byłam młodsza, zachwycał mnie ten "talent" do (nudnych) opisów. Chwała Ci za analizę, tylko czekałam na tak zabawne podsumowanie nieudolności tegoż autora. 2 tom czytałam z rok, tak mnie nudził...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałaby się tutaj analiza serii ,,Dom Nocy". Przy tej książce nawet Eragon wydaje się być drugim eisteinem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nie tu sie sprzeciwie DN to extra seria . Co byście powiedziały na analize ,,W pustyni i w puszczy''? Hehehe albo moze nie nie chce was skazać na śmierc z nudów ^.^ Extra analizy poplakałam sie ze śmiechu . Pozdrawiam.
      Niki .

      Usuń
    2. Może dlatego, że "W pustyni i w puszczy" ma w sobie choć odrobinę logiki, a Eraś nie?

      Usuń
  3. Przetłumaczyłam sobie tą piosenkę po hebrajsku na Google Translate. Wyszło mi coś takiego:

    "Bez złapać fali nie może przenieść
    Zostaniesz zaproszony do skromny
    I nigdy nie da im nie nie ugnie
    Nie mnie zatrudnić - jestem wolny!"

    xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwik, nawet się rymuje. xD Ale to po prostu "You can't take me" z "Mustanga z dzikiej doliny" po hebrajsku. ^^

      Usuń
    2. Serio? Kwik *nie wstaje z podłogi*
      Shina

      Usuń
  4. Zjebiaszczy blog.
    Ja prze scence śmierci Ajihada czy jak to sie piszę( imiona Paolini też zajebiste wymyśla) spodziewałem się tekstu typu ,,jestem twoim ojcem,,.

    Czytam dalej ten blog, chodź czasami leje ze śmiechu z twoich tekstów!
    UR

    OdpowiedzUsuń