Czarne owce literatury czyli analizy ZŁYCH książek: Całe mnóstwo magicznych stworzeń czyli "Dziewiąty mag", część 4

środa, 24 kwietnia 2013

Całe mnóstwo magicznych stworzeń czyli "Dziewiąty mag", część 4

A bo dawno nie było, a mnie sentyment wziął. A poza tym to jestem leń śmierdzący i kajam się za przerwy między kolejnymi analizami i długość tychże.

Sama już ledwo pamiętam, co się działo w ostatnim odcinku... Ariel, nasza merysujkowata protagonistka, zawitała do drugiego świata, zamieszkanego przez elfy w garniturach i smoki o żenującym poczuciu humoru, gdzie ma leczyć te drugie i uchronić je przed wyginięciem. Marcus i Fabien wciąż nie wiedzą, którego z nich Arielka wybierze na tru lovera, a czytelnika to nic nie obchodzi. Ahoj, przygodo?

PS Jeśli w cytatach brakuje jakichś polskich znaków, to moja wina. Nie wiem czemu, ale dziady nie chcą się kopiować z pdfa do worda i nie wszystkie udaje mi się wyłapać.






 - Cholera, odbito ci, żeby się kłócić z Severianem?! - ryknął na niego Fabien w drodze do koszar. - Życie ci niemiłe czy co?
- Dałem słowo! - odparł ponuro Marcus.
- Ale z Severianem?!
- Dałem słowo! - powtórzył zawzięcie. - Też byś to zrobił na moim miejscu.
Tu Fabien musiał mu przyznać racje, postąpiłby dokładnie tak samo. Szli dalej w milczeniu. Kłócić się byłoby całkiem bez sensu - jutro Ariel i tak zginie, a on, Marcus, nic nie będzie mógł zrobić.
Jak dobrze wiedzieć, że otaczają swoją ostatnią nadzieję na przetrwanie taką troską. Te elfy to jakieś cholerne lemingi czy co?
Lemingi w garniturach! :D

Kopnął ze złością najbliższy kamień, który popatrzył na niego obrażony i zapiszczał:
- Hej, zrobiłem ci coś, że mnie kopiesz? Twoje szczęście, że nie mogę ci oddać!
Teraz nie jestem pewna, czy to Element Komiczny, czy Element Przypominający o Znajdowaniu się w Świecie Fantasy.

Marcus nie zmrużył oka do rana. Na wszystkie sposoby kombinował, jak wprowadzić Ariel bezpiecznie do zagród, tak aby jej smoki nie zabiły i aby inni oficerowie się nie zorientowali, że jest kobietą.
Dude, kogo to obchodzi? Ariel jest z innego świata, gdzie mogą sobie być inne zwyczaje, a oficerom wystarczy rozkazać, by się odwalili i przestali ślinić.
Oni tam w ogóle nie mają kobiet, może po prostu się ich brzydzą.

[Ariel] Wstała z łóżka i rozejrzała się. Jej ubrania zniknęły, a w ich miejsce pojawiła się długa ciemnobłękitna suknia bez dekoltu
Znaczy co, z cyckami na wierzchu?
I oni chcą ukryć fakt, że Ariel jest kobietą, tak?

Tu mamy aŁtoreczkową scenę, w której Ariel zakłada suknię i ta magicznie dopasowuje się do jej figury, podobnie dzieje się z czekającymi pod łóżkiem trzewikami, a kiedy pani weterynarz chce się uczesać, szczotka ożywa i sama układa jej fryzurę. Nie rozumiem, czemu jeszcze żaden świecznik nie śpiewa „Be our guest”.

Chwyciła szczotkę zdecydowanym ruchem i mrucząc pod nosem: „Jeszcze trochę i zacznę się bać na myśl o wejściu do kibla", rozwaliła fryzurę, po czym uczesała włosy po swojemu. Ku jej zdumieniu szczotka zrobiła wściekły grymas i wywaliła język.
*wzdycha ciężko, pocierając skronia*

Właśnie robiła, co mogła, aby się nie potknąć o skraj sukni, gdy Marcus przerwał cicha rozmowę i popatrzył w jej kierunku. Miał ponura, zmęczona twarz i wielkie cienie pod oczami, jakby cała noc nie spał, ale na jej widok oczy rozszerzyły mu się, zamrugał powiekami i gwałtownie wciągnął powietrze. Chryste! Czy wyglądała aż tak źle? Zaklęła pod nosem. Wszystko przez tę suknię!
Nie cierpię tego zabiegu, że postaci reagują na bohaterkę EWIDENTNIE pozytywnie, ale ta zaczyna się zamartwiać, że wygląda okropnie, wszystko z nią nie tak i na bank wszyscy zgromadzeni zaraz się porzygają na jej widok. To nie czyni bohaterkę uroczą, tylko DURNĄ.

Jadalnia była właściwie wydzielona częścią kuchni, która wyraźnie zachowała cos z czarodziejskiego folkloru, bo to tu znajdował się kominek z dość dużym paleniskiem i piękny, do czysta wyszorowany stół z drewna oraz drewniane taborety.
Przedmioty absolutnie niespotykane poza czarodziejskim folklorem.

Kiedy Ariel usiadła, nóż zaczął smarować masłem pieczywo, czajniczek nalał herbatę do filiżanki, a jajecznica nałożyła się na talerz.
Dobra, ja chcę backstory tych latających przedmiotów i gadających kamieni. Raz, że to potrzebuje dobrego wyjaśnienia (dobre = inne od „przecież to świat fantasy”), dwa – z pewnością będzie to ciekawsze od przygód Ariel i tych skretyniałych, ślicznych elfów.

Nawet przez chwile zawstydziła się, że wyjdzie na żarłoka, ale Marcelina wyglądała na
uszczęśliwioną, że ktoś docenił jej talenty kulinarne
JEJ talenty? Wszystko sprawia wrażenie, jakby robiło się samo, bez niczyjej pomocy.
Nawiasem mówiąc, wcześniej jakoś żadne przedmioty nie działały z własnej woli.
Tak to jest, jak się wpadnie na jakiś pomysł już w trakcie pisania i nie pomyśli się, by wprowadzić poprawki w tym, co już się napisało.

Syta wróciła do saloniku, gdzie czekali na nią Fabien z Marcusem. Po ich minach zrozumiała, że cos poszło nie tak, ale ponieważ obaj osłonili się zaklęciem adger, nie miała prawa na siłę dowiadywać się, o co chodzi - dała przecież słowo. Usiadła na kanapie naprzeciw nich i czekała, aż któryś się odezwie.
Awkward.

Marcus uparcie unikał jej wzroku. Jakoś podejrzanie bardzo interesował go stan własnych
butów. Rozmowę zaczął wiec Fabien. Był bardzo poważny. Tak bardzo, że Ariel zaczęła
mięć niedobre przeczucia.
- Ładnie wyglądasz w tej sukience
Kfik. xD Wyobraźcie sobie teraz to zdanie wypowiadane śmiertelnie poważnym tonem. ^^

– Lecę na patrol. - Wtrącił Marcus - Sam z nią pogadaj... (Ktoś tu nie umie zapisywać dialogów...) - Spojrzał wymownie na przyjaciela. Najwyraźniej wszystko miedzy sobą wcześniej ugadali, bo teraz Marcus podniósł się z fotela, spojrzał ciężko na Fabiena, potem spode łba na Ariel. Czyżby zobaczyła w jego oczach?... Nie, to niemożliwe! Przez moment wydawało jej się, że zobaczyła w nich żal, gniew, bezsilność, litość i... pożegnanie? Musiało jej się tylko tak wydawać. Tak, na pewno jej się to TYLKO WYDAWAŁO!
A może jesteś po prostu głupią histeryczką, co podkreślasz poprzez PRZYPADKOWE WERSALIKI?!

- No cóż, jednak udało mu się przekonać Severiana do swoich racji. W tej sytuacji Naczelny pozwolił Marcusowi nie wypijać eliksiru niepamięci i wspomagać mnie w prowadzeniu ciebie jako naszego konsultanta do spraw zdrowia i hodowli smoków. Oczywiście będzie to robił na tyle, na ile pozwoli mu plan jego patroli.
- Eliksir niepamięci? To znaczy, że ten cały Severian kazał mu cos takiego wypić, żeby...
- Żeby zapomniał, że kiedykolwiek cię spotkał i w jakim celu - dokończył spokojnie elf.
- Ale po co? - zapytała po chwili zdziwiona Ariel.
- To proste. Niewiele istot u nas wie o istnieniu waszego równoległego świata. Jeszcze mniej tam było. Nie bardzo chcemy wprowadzać, powiedzmy, rewolucji. Dlatego standardem jest wypijanie eliksiru niepamięci.
Eee... A w czym komu przeszkadza wiedza o innym świecie? Do niby jakiej rewolucji mogłoby to doprowadzić? Takiej, że ktoś mógłby chcieć olać ten świat i uciec do innego? A czemu tu się dziwić, skoro rządy sprawują tu idioci, którzy nie byli w stanie zapewnić ochrony kandydatom na lekarzy dla smoków i SETKA Z NICH została zamordowana, a oni dopiero po fakcie i gdy została jedna jedyna merysujka zaczęli dochodzić do wniosku, że coś może być nie tak? W podskokach i z melodyjką bym spieprzała z takiego świata, niezależnie od ilości smoków i pegazów się w nim znajdujących!

- Ty też go wypijesz, kiedy ja stad odejdę?
- Oczywiście - odparł Fabien, jakby to była najzwyklejsza rzecz pod słońcem.
*facepalm* Rozumiem, żeby eliksir wypijali ludzie, którzy przypadkiem lub na chwilę dowiadują się o istnieniu równoległego świata, ale czemu mają robić to oficerowie, którzy są do tego przeszkoleni? Nic dziwnego, że wszyscy tu są debilami, skoro całe doświadczenie, jakie zdobywają podczas misji, idzie w pizdu, bo „muszą wypić eliksir niepamięci”, blablabla.
A ja mam takie skromne pytanie: czy ta kompletnie nieważna dla nikogo Marcelina też dostanie eliksir? Ha?

„Jezu! A mnie się wydawało, że to mój świat jest pokręcony. Pewnie też każą mi go wypić, zanim mnie stad wypuszcza" - pomyślała.
Pfff, co ty, tobie? Merysujce? No weź, nie bądź taka skromna. ^^

- Przede wszystkim musisz wiedzieć, że w moim świecie smoki są uważane za stworzenia święte (...) Po drugie, niestety sama obecność kobiet obraża smoki, wiec wstęp do ich zagród i na padoki jest kobietom zakazany.
Kutfa, zdecydujcie się, czy chcecie utrzymać w tajemnicy jej płeć przed oficerami czy smokami, bo różnica jest zasadnicza! Po drugie: skoro obecność kobiet obraża smoki, czemu Croy, ten kretynosmok Marcusa, zachowywał się wobec Arielki bardzo przyjaźnie?
Może jest hipsterem.

- Na pewno dobrze zrozumiałam? Jako kobieta mam zakaz wstępu, bo obraziłabym tym smoki, a jednak mam tam pójść i zostać pożarta, bo ten wasz Naczelny Jakiśtam tak sobie wymyślił? Tak?
- To nie wszystko - pokręcił głową Fabien.
- Nieee? A co może być gorszego?! - dopytywała się teraz już całkiem wkurzona.
- Oficerowie - rzucił krótko elf.
- Co z nimi?
- Jeśli się zorientują, że do zagród weszła kobieta, to honor oficerski każe im natychmiast cię zabić. Zemsta za obrazę smoków jest ich moralnym...
*łapie się za głowę* Matko świnto, jakie to jest bezdennie głupie...

- Nie no, to jakaś paranoja! - Ariel zerwała się na nogi. - Potrzebujecie pomocy, ale nie chcecie sobie dać jej udzielić! Jesteście chorzy i wasz pieprzony honor też! - Zaczęła krążyć po pokoju. - Dobra, mam tego dość! Dawaj ten eliksir niepamięci i odstaw mnie do domu! - zażądała. - Nie mam ochoty dać się zabić, bo paru czubków ma honor!
Jeżu! Przejaw inteligencji!
W sumie miła odmiana, każda nastoletnia merysujeczka napisana przez nastoletnią aŁtoreczkę zaczęłaby w tej chwili pieprzyć jakieś androny o chęci niesienia pomocy, spełnienia misji, ratowania światów etc. ;P

- Słuchaj - powiedział - rozumiem twoja wściekłość. Możesz mi nie wierzyć, ale naprawdę rozumiem. Musisz wiedzieć, że lista kandydatów była bardzo długa, ponad stu, z czego na palcach jednej ręki można było policzyć kobiety. Nikt, absolutnie nikt nie pomyślał, że wszyscy oni się wykrusza. A to jeden miał zawał, a to inny wpadł pod samochód i tak dalej. Na końcu zostałaś ty. Na początku braliśmy pod uwagę, bez obrazy, samych mężczyzn, ale potem musieliśmy zaakceptować wszystkich kandydatów. I teraz w tobie nasza jedyna nadzieja. Obawiam się, że eliksir niepamięci w twoim przypadku może być zbyt słaby, skoro przełamałaś klątwę milczenia, która na ciebie rzuciłem w tamtej kawiarni...
Nic z tego nie miałoby miejsca, gdybyście nie byli idiotami i zapewnili wszystkim kandydatom ochronę.
Niestety, imperatyw marysujkowy okazał się zbyt silny, by jakakolwiek moc mogła mu się oprzeć.

Zresztą kiedy rozmawiałem z tobą w tej kawiarni, nie wiedziałem, że jako konsultantka będziesz musiała osobiście tam pójść
Nie no, oczywiście. Każdy lekarz może bez patrzenia powiedzieć, co jest nie tak ze stworzeniem, którego w życiu na oczy nie widział. No i dobrze was szkolą i informują w tym wojsku. Organizacja świetna.

Żądam tylko jednej rzeczy. W moim świecie jest dziewczynka, moja córka Amanda. Jak zginę, to zobowiązuję ciebie i Marcusa oraz w szczególności Severiana osobiście do opieki nad nią. Jesteście mi to winni, do cholery!
Ona serio chce dać swoje dziecko OBCYM LUDZIOM, mężczyznom o wiadomych poglądach na kobiety, zamiast w swoim świecie urządzić to tak, by dziewczynka przeszła w ręce na przykład jej przyjaciółki, żeby nie musiała trafić do ojca-pijaka? Czy w którymś z tych światów ktokolwiek używa mózgu?
Za wiele wymagasz.

Fabien wręcza Arielce stary, niewyprany i śmierdzący mundur Marcusa, co według niego wystarczy, by oszukać oficerów, a może nawet i smoki. Środki ostrożności, że pożal się Boru. I choć jeszcze przed chwilą mundur śmierdział starym trollem, otrzymujemy taką scenkę:

Ariel wzięła do ręki ogromny mundur, według słów Fabiena należący do Marcusa. Chwilę się zawahała. Potem przybliżyła materiał do twarzy. Tak, nie miała wątpliwości, to był jego mundur... Pamiętała zapach skóry Marcusa, gdy przytulił ja po wyrzuceniu Stevena. Teraz, zakładając jego ubranie, miała wrażenie uczestniczenia w jakiejś intymnej perwersji... Uczucie było takie, jakby otulała się samym Marcusem...
Zaprzeczam faktowi przeczytania tego fragmentu... To nie może się dziać naprawdę.

Fabien ocenił jej wygląd i uznał, że nie jest źle.
- Aha, nie mów Marcusowi, że ci powiedziałem, że to jego mundur i jego pomysł, bo chyba by umarł ze wstydu, a przed śmiercią by mnie zabił. - Uśmiechnął się elf. – Marcus to pedant.
I dlatego capi starym trollem.
Który jednak nie capi, tylko perwersyjnie pachnie.

- To co, lecimy? - zapytał Fabien.
- Tak, miejmy to już za sobą - stwierdziła zrezygnowana.
I ja też odlatuję, bo więcej na raz nie zniesę.

14 komentarzy:

  1. Hej, Dziewiąty mag! Ale fajnie. Tylko czeeemu tak krótko? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, takie fajne, a tak krótko :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo liczy się jakość, a nie ilość? ^^" A tak naprawdę to jestem chędożony leń i przez dwa tygodnie tylko tyle udało mi się zrobić. :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahahha no nieeee :D
    Sorki, wczoraj trafiłam na Waszego bloga, przeczytałam parę analiz i naprawdę gratuluję pomysłu! Świetne komentarze. Serio, zastanawiam się kto podejmuje decyzję, żeby takie RZECZY wydawać... A potem sprzedawać LUDZIOM za PIENIĄDZE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To napisz lepszą. Chętnie skomentujemy

      Usuń
  5. Słowo "kibel" takie trochę rażące w fantazy,co?
    Matko,trzeba miec zdrowie,zeby to przeczytać!!

    Przypomniała m się piosenka z "Piratów z Karaibów":Jesteśmy czarne owce,każdy pije co chce!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, w "fantazy" przejdzie wszystko. Z fantasy rzeczy mają się całkiem inaczej.

      Usuń
  6. Borze, momentami się zapominałam i myślałam, że to opko. Koniec analizy nadszedł tak niespodziewanie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze świetne teksty :)
    Zwróciłaś za to uwagę na fragment, który ZAWSZE, w każdej książce jest dla mnie obrazą inteligencji czytającego: bohaterka jest zgrabna, śliczna i w ogóle, a facet zachowuje się jak kretyn (który tak naprawdę wciąga głośno powietrze jak widzi ładna dziewczynę?), bo ona mu się tak podoba. Oczywiście bohaterka bierze to za objaw tego, że jest brzydka, źle wygląda itp... No weźcie jak coś takiego czytam to mam ochotę wyrzucić książkę przez okno!
    A mistrzynią w tym jest Meg Cabot, którą czytałam jak kończyłam wiek nastolatkowy.. To samo było w "Pamiętniku księżniczki" i "Dziewczynie Ameryki" i chyba paru innych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak się ucieszyłam, widząc dalszy ciąg "Dziewiątego Maga" ;] Gadające wszystko w tym świecie fantaZy mnie powaliło, a sądziłam, że nic już tutaj mnie bardziej nie zaskoczy... ;D Że nie wspomnę o tej całej kombinacji: smoki są obrażane przez obecność kobiet, więc oficerowie ze względu na HONOR muszą zabić każdą niewinną, biedną, bezbronną kobietę, która wejdzie do zagrody (szalenie to honorowe ;] ). Zgaduję, że autorka chce zrobić jakąś scenkę typu true-love staje w obronie Arielki, by oficerowie jej nie zabili itp... Ale naprawdę, można by to zrobić ciut bardziej realistycznie... Ok, wiem, że to niemożliwe xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Przebrnęłam przez całość 1. tomu Dziewiątego Maga, i skomentuję Wasz wywód tak:
    ...
    Ladies... :'|
    Jesteście BOSKIE. X'DDD

    OdpowiedzUsuń
  10. "...honor oficerski każe im natychmiast cię zabić..." - Matko sadzonko, byłam święcie przekonana, że tam było SIĘ. Się zabić. Bo to by miało więcej sensu, a już na pewno pożytku. A tu takie rozczarowanie:|

    OdpowiedzUsuń
  11. Rasowe opko z merysujką w roli głównej, osadzone w świecie Disneya (oj wybacz, chłopie, ale te gadające przedmioty skojarzyły mi się z Piękną i Bestią :(). I to jest wydane drukiem? Kobitko, gratuluję cierpliwości! Na marginesie, ile butelek opróżniłaś, by wytrzymać? ]:->
    Tuńka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnej, wszystko na trzeźwo. B)

      Usuń