Czarne owce literatury czyli analizy ZŁYCH książek: Propozycje

Propozycje

Tu proszę podrzucać propozycje fatalnej literatury do zanalizowania. Przez "fatalną" rozumiemy oczywiście taką, że człowiek w trakcie lektury łapie się za głowę i nie może wyjść z podziwu, jak można było to wydać. Mamy jednak kilka zastrzeżeń:
  1. Harlequinów nie analizujemy - takie rzeczy są głupie w zbyt oczywisty sposób.
  2. Tomiki wierszy, obojętnie jak grafomańskich, też zostawiamy w spokoju - ogółem nie przepadam za poezją, więc ciężko mi się z takich rzeczy konstruktywnie nabijać, zwyczajnie brak mi kompetencji.
  3. Jeśli polecacie coś z wielotomowej sagi (jak np. "Saga o Ludziach Lodu"), podajcie tytuły najgłupszych w waszym odczuciu tomów.
  4. Raczej nie analizujemy książek wydawanych w wydawnictwach robiących to na koszt autora, ale możemy się przyjrzeć propozycjom.
  5. Bardzo nie lubimy kryminałów i thrillerów... Od bidy możemy zanalizować tylko takie, które charakteryzują się nadzwyczajną dziecinadą.
Jeszcze jedna kwestia warta wyjaśnienia, mianowicie: dlaczego analizuję książki? Wbrew temu, co można by pomyśleć, nie z zazdrości powodowanej tym, że "wydają takie barachło, a mojej twórczości nigdzie nie chcą" (choć nie będę ukrywać, że to też, w jakiejś tam drobnej części :)). Tak się składa, że... Kiepska literatura to moja guilty pleasure. Choć nierzadko przy lekturze klnę wniebogłosy i wzywam na pomoc cały inwentarz prozy Lovecrafta, lubię czasem przeczytać coś absurdalnie głupiego, coś tak złego, że niemożliwym wydaje się, że zostało to wydane przez - zdawałoby się - poważne i profesjonalne wydawnictwa. Kiedy analizuję, to nie jest tak, że mówię przez to: to tragiczna książka, nie czytajcie, nie kupujcie, szkoda pieniędzy. Ba, sama czasem mam ochotę kupić te wszystkie złe tforki, choćby i dlatego że mają ładne okładki. I kiedyś, jak już napiszę swojego bestsellera i będzie mnie stać na takie fanaberie, być może tak uczynię i będę miała największą bibliotekę fatalnej literatury na świecie. ;) Tak więc pomóżcie mi w jej stworzeniu: składajcie propozycje!

94 komentarze:

  1. dawałam to już wcześniej w jakimś komentarzu, ale żeby nie zanikło w czasoprzestrzeni:
    Jina Bacarr "Blond gejsza" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, ja też mam coś ciekawego - "Proroctwo Kamieni" Flavii Bujor. Kolejna "genialna nastolatka", bo wydała w wieku 17 lat, przy czym infantylnością bije na głowię Pałoliniego i "Atlantydę" na głowę. Przyznaję się, że całej książki nie przeczytałam, bo niestety była pożyczana, a miałam odruchy, żeby wziąć długopis i strzelać analizatorskimi dopiskami na lewo i prawo. Prawdziwie fatalna i głupia książka. Polecam, o ile uda ci się ją zanalizować - sama próbowałam i nadal nie mam pojęcia, z której strony tego klufta ugryźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! Kiedyś spróbowałam przeczytać... Serio, lepszy Paolini Oo
      Sh.

      Usuń
  3. Colleen Houck - "Klątwa Tygrysa".
    Z tyłu okładki:
    "Colleen Houck postanowiła napisać „Klątwę tygrysa” po przeczytaniu sagi „Zmierzch”. Ponieważ nie znalazła dla niej wydawcy, opublikowała ją za własne pieniądze. I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Powieść szturmem zdobyła listy bestsellerów, setki tysięcy fanów, a wydawcy z całego świata i producenci filmowi zaczęli walczyć o prawa do książki."

    Kupiłam. Przeczytałam. Umarłam.
    To taki praktycznie Zmierzch z Bellą aka Kelsey i Edwardem aka Renem w roli głównej. (nie) polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, ta książka to DNO! ;p

      Usuń
    2. Czytałam, nie była aż taka zła ta książka, ale serio trochę z tym "Zmierzchem" to przesada. To samo pomyślałam, że Bella=Kelsey, Edward= Ren, ale ogólnie książka ujdzie. Fajna akcja przynajmniej.

      Usuń
  4. Ha. No oczywiście, że "Pamiętniki Wampirów" L.J. Smith. Proponowałabym pierwszą trylogię, bo to kolejna saga, która z trylogii rozrosła się w pierdyliard niewiadomoczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram. Zwłaszcza przed ostatni tom.
      Czytelniczka.

      Usuń
    2. Ta trylogia musi się tu znaleźć!

      Usuń
    3. Zdecydowanie popieram.
      Chociaż... 1 i 2 księgę przeczytałam, ale przez 3 nie przebrnęłam >.<

      Usuń
  5. Ponawiam propozycję zanalizowania "Klanu Nieśmiertelnych" autorstwa Joanny Rybak. Podpada pod punkt trzeci (wydana na koszt autorki), ale w empikach stała na półce z bestsellerami, więc taryfa ulgowa moim zdaniem jej się nie należy.

    Ponadto materiał źródłowy ma potencjał bomby atomowej - "Zmierzch" to przy tym naprawdę przyzwoita proza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja proponuję jeszcze serię "Dom nocy" z wampirkami. Części są cieniutkie, więc można zacząć od pierwszej, ale mnie chyba najbardziej powaliła część "Zdradzona" - szczególnie, gdy fabułę porówna się z tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Dziwna i piękna opowieść o Percy Parker" Autor: Leanna Renee Hieber
    ja wprawdzie nie czytałam całości, ale dwa fragmenty były analizowane prze Przyczajoną Logikę, może warto przejrzeć całość? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam zanalizować trylogię 'antymagiczną' pani Nawrockiej: "Anhar", "Alhar, syn Anhara" i "Ariel, wnuk Alhara".

    Kobiecina głosi w nich JEDYNĄ I SŁUSZNĄ PRAWDĘ OBJAWIONĄ, która sprowadza się do: magia jest fe, wróćcie do Boga, pieprzyć ziemię, a ludzie to idioci.
    Akcja znikoma i ciągnąca się bez końca, bohaterowie opisywani tak, jakby sama autorka ich NIE LUBIŁA i chciała sprawić, byśmy też ich nie lubili.

    Książka miała być chyba czymś w rodzaju "leku" na Pottera, ale okazała się lekiem na, o ironio, chrześcijaństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "Chrześcijaństwo po prostu" Lewisa (tego od Narnii) na odtrutkę. Albo "Heretyków" Chestertona (człowiek miał niesamowite poczucie humoru!).

      Usuń
  9. Polecam też "Gwiezdne oczy".

    Oto opis ze strony CZTERNASTOLETNIEJ autorki:
    "Bohaterka powieści, piętnastoletnia Ewa, w wyniku dramatycznych wydarzeń, traci pamięć. Starając się ją odzyskać, odkrywa u siebie nadnaturalne zdolności, które pomagają jej wybrnąć z wielu opresji, oraz to, że nie należy do świata zwykłych ludzi, ale jest ostatnią ze starożytnego Klanu, posiadających wiele niezwykłych mocy, np. umiejętność podróżowania w czasie i przenoszenia się na żądanie z miejsca na miejsce. Odkrywając swoją tożsamość, Ewa przezywa wiele niebezpiecznych przygód, walcząc o życie ze straszliwym Łowcą i jego wrogim klanem, odkrywa też potęgę przyjaźni i prawdziwej miłości.

    309-stronicowa powieść "Gwiezdne oczy" Jagody Wójcik, obecnie czternastoletniej pisarki, która ukończyła ją mając trzynaście lat, zachwyca dojrzałością stylu i bogactwem szczegółów oraz wartką akcją trzymającą w napięciu od początku do końca. To niesamowita podróż w świat fantazji, przeznaczona nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale także przemawiająca do dorosłego czytelnika.

    Nie czytałam co prawda, ale fakt, że jakoś nic więcej o tej autorce ie słuchać jest wymowny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam ostatnio że Trudi Canavan jest grafomanką. Trochę mnie to zabolało bo akurat serię z "Gildią Magów" bardzo lubiłam, ale za to "Era Pięciorga" mogłaby się tu nadawać. Główna bohaterka to totalna Mary Sue, mega wkurza podczas czytania. Nawet ja to zauważyłam, a zazwyczaj dopiero po analizach dowiaduję się co jest okropne. Ale tu przynajmniej świat jest porządnie stworzony, nie to co u Michaśki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kapłanka w bieli" była pierwszą książką, którą ciepnęłam w kąt już po prologu (a zazwyczaj również nie dostrzegam wad książki, póki nie przeczytam analizy ^^).
      Canavan jest grafomanką.

      Usuń
    2. Oh proszę! Właśnie chciaąłm dopisać tu szanowną Canavan. Czyta się to może i szybko, ale tam bzdura bzdurę bzdurą pogania! W pierwszym tomie co kilka stron, w trzecim już kilka bzdur na stronę. To grafomania na najwyższym poziomie.

      Usuń
  11. a sory zapomniałam podać tom. W sumie to jest powiązane ze sobą, ale najbardzie chyba ostatni jest marysójkowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sagę o Ludziach lodu też koniecznie zanalizuj. Pamiętam, że całkiem odpadłam na Tamlinie i jego penisowatym ogonie, czyli błagam, skamlę wręcz o rozszarpanie tomu "Demon nocy".

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kenyon Sherrilyn
    Mroczny łowca 02
    "Objęcia nocy"

    Cytuję:
    "Podobnie ma się z językiem, jest niemiłosiernie sztywny, szczególnie w przypadku dialogów. „Objęcia nocy” są przesiąknięte seksem, stronice opisujące łóżkowe wyczyny Talona i Sunshine (skąd to imię?) stanowią przerywnik między walką mrocznych łowców z Daimonami albo suchymi rozmowami, które prowadzą. Czasami wygląda to tak, jakby autorka próbowała na siłę połączyć romans z fantastyką. Osobiście uważam, że z fantastyki powinna zrezygnować. Romanse łatwiej pisać i można na nich więcej zarobić.
    Druga część cyklu Mroczny Łowca spodoba się fanom soft-porno, romansu z gatunku Zmierzchu"

    Ta książka to istny pogrom. Autorka tak nieumiejętnie łączy elementy fantasy z tanim romansidłem, podchodzącym pod najzwyklejsze porno, że głowa boli od czołoblatowania.

    Fragment:
    "- Cała jestem twoja, skarbie.
    Był niczym dzika, wygłodniała bestia, kiedy zanurzył twarz między jej nogami i wziął ją w usta.
    Sunshine krzyknęła z rozkoszy. Odchyliła się i oparła o blat. Talon najpierw poruszał językiem, a potem ssał
    i skubał. Wsunęła dłonie w jego miękkie włosy, jej ciało płonęło pod jego dotykiem.
    Sutki tak jej stwardniały, że prawie czuła w nich ból.
    - O tak, Talon - sapnęła, przyciskając do siebie jego głowę. - Tak.
    Talon warknął gardłowo i chrapliwie, smakując ją. Jej kobiecy zapach zawrócił mu w głowie, kiedy chwyciła go za włosy."

    Przykład pierwszy lepszy z brzegu. Idealne na analizę!

    OdpowiedzUsuń
  15. Tejat, takie połączenie jest częste, to są paranormalne romanse, pełno tego chłamu, sama Kenyon natrzaskała ich ze 30. Bezczelnie zareklamuję swojego blogaska, robimy tam inną książkę tej pani ;).
    A z Objęć nocy zasadniczo najbardziej poruszył mnie oral, który laska robiła facetowi wiszącemu głową w dół na drążku gimnastycznym. Chyba, że pomyliłam to z jakimś innym wstrząsającym dziełem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ponawiam prośbę o analizę książki ,,Klan Nieśmiertelnych"
    Nawet bez analizy się ostro przy tym uśmiałam : D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Polecam "Szóstego" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. niby to sensacja, ale tak naprawdę romansik z podtekstem sensacyjnym.

    Popieram ideę, też mnie trzaska, jak widze, jaką szmirę się promuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem czy ktoś już wspomniał - pierwsza część "Malowanego człowieka" Petera Bretta. Książkę nabyłam zachęcona pełnymi entuzjazmu recenzjami. Lektura była delikatnie mówiąc rozczarowująca.
    A poza tym koniecznie coś z cyklu "Gone" Michaela Granta. Bzdura totalna. Szczególnie urzekł mnie opis uczuć właśnie napromieniowującej się bohaterki - zwłaszcza fragment o tym, jak czuła maleńkie dziurki robiące się w jej ciele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Malowany..." akurat mi się bardzo podobał. ^^"

      Usuń
    2. "Malowany..." to ukochana książka mojego faceta :P Przyznaję, że pewne rzeczy mnie irytowały, ale ogółem raczej na plus ;)

      Lena (ta co zawsze :P)

      Usuń
  20. Proponuje zanalizować "ostatnie pokolenie" Eliette Abecassis, główny bohater to ostateczny Gary Stu: tajny agent i mesjasz narodu z Wielkom Misjo, największych zabójców wciąga nosem a przy okazji ratowania ukochanej mimochodem rozwala międzynarodowe sekty planujące przejąć władzę nad światem i ratuje cesarza Japonii. I co jakiś czas musi pozachwycać się własną wszechzajebistością, z początku dość ciężko się czyta ale kiedy przyzwyczaić się do pseudowzniosłego stylu to można się pośmiać.

    Koyomi

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja polecam "Wojnę Czarownic" Maite Carranzy (nie wiem, czy dobrze odmieniam).
    Saga jest trylogią opowiadającą o czarownicach - walczących ze sobą dobrych Omar i krwiożerczych Odish. Pomysł sam w sobie dość banalny, ale autorka potrafiła z niego co nieco wydobyć.
    I rzeczywiście byłyby to całkiem miłe książki (autorka miała czasami naprawdę niezłe pomysły, które, niestety, w większości przypadków ostatecznie zepsuła), gdyby nie postać głównej bohaterki.
    Piętnastoletniej Anaid jest bowiem kompletną Mary Sue, która oczywiście okazuje się wybranką z przepowiedni. W dodatku jest tak niesamowicie egoistyczna i głupia, że niejednokrotnie miałam ochotę rzucić książką o ścianę.
    Jeszcze dwa pierwsze tomy da się czytać (czytałam dość dawno i nie wszystko pamiętam, ale drugi tom tak do połowy jest nawet całkiem niezły - niestety, jak już pisałam, wszystko, co mogło być w tych książkach interesujące czy nawet oryginalne - autorka zepsuła), ale trzeci niszczy wszystko, co mogło być tutaj dobre.
    Książka nie jest tak zła jak Atlantyda czy Zmierzch (lepszy styl, dużo mniej błędów, całkiem logiczna fabuła), ale dzięki postaciom głównej bohaterki i jej rówieśniczek, a także dzięki okropnemu zakończeniu, zdecydowanie zasługuje na analizę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Byłabym wdzięczna za zanalizowanie "Lotnika" Eoina Colfera. Fabuła mogłaby być ciekawa, gdyby nie potknięcia typu: koronacja na króla bez zgody papieża W ŚREDNIOWIECZU, niekrzyczący noworodek czy mój osobisty hit - kolczuga zatrzymująca kule z rewolweru. Odpadłam mniej więcej w połowie.
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaak to? przecież, przecież Lotnik to jedna z moich ukochańszych książek. I w dodatku Colfera. T.T

      Usuń
  23. Niedługo ukaże się "Mistrz" Katarzyny Michalik. Może jego też zanalizujecie? Podobno jest "polską odpowiedzią na Greya" XD

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam książkę "Piosenki dla Pauli". Jest dla mnie wielką niewiadomą dlaczego ta książka podoba się ludziom. Czytałam naprawdę wiele książek (z różnych gatunków), ale nigdy nie trafiłam na tak głupią jak ta.

    Tu macie moją opinię:
    http://ogryzki.blox.pl/2012/10/Jaguarze-jak-mogles.html

    A tu blogerki, która nie musiała być grzeczna (mój blog jest powiązany z pracą):
    http://www.recenzje-panny-indyviduum.blogspot.com/2012/04/blue-jeans-piosenki-dla-pauli.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja polecam "Skrzydła Laurel". Zaczyna się od tego że głównej bohaterce wyskakuje na plecach pierwszy w życiu pryszcz. Jednak mówimy tu o Mary Sue z nienaganną cerą więc nie jest to prawdziwy pryszcz ale pąk. Dalej jest jeszcze ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł.
      Czytelniczka.

      Usuń
  26. Mam coś a mianowicie książke Szeptem, zobaczyłam przeczytałam i no cóż ksiązka wyldowała w sedesie. Więc zmierzch, ale zamiast WAPIRORÓW czarne anioły.... poczułam głeboką obrazę czytając te książke , moja dusza została skalana bezpretensjonalnym idiotyzmem . Mam nadzieje że ty i kozica zajmiecie śie tym i pomścicie moją duszę....
    tuuaj skopiowany opis ja idę się leczyc duchowo i poczytam jeszcze raz kilka twoich postów
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/47693/szeptem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "Szeptem" zabrały się już dziewczyny z Cafe Gorgona. ;)

      Usuń
    2. Aszszsz... Wiem, wiem, zaginęło się Shishu, ale od tego chaotycznego komentarza (z grudnia aż, o matko i córko, ciotko i dziwko!) naprawdę, ale to naprawdę nie zaglądała na tego bloga, gdyż... no, trochę się nazbierało, pomijając oczywiste kolokwia zaliczeniowe od grudnia i brzydką, brzydką, ośmioegzaminową sesję. W każdym razie przyznaję szczerze, że moje nieszczęsne oczka za denkami od słoików jakimś cudem nie dostrzegły, że z lewej strony bloga wesoło uśmiecha się do niej dział "Propozycje", kusząc: wejdź, wejdź, przecież tyle idiotycznych tforuff ci się przewinęło przez łapki, wejdźże, podziel się... No więc, jak wspominałam: P.C. Cast + Kristin Cast - seria "Dom nocy". Przykro mi, niestety nie jestem w stanie zdecydować, który tom zdzielił mnie po kineskopie największą głupotą. Co jeden to durniejszy, z tym, że gdybym wróciła do pierwszego, to pewnie uznałabym, że jest jeszcze "gópszy" niż najnowszy, więc koło się zamyka. Ach, no i mówiłam jeszcze o "Ever" Alison Noel. Co rusz jakiś motyw ściągnięty z innego, niemal równie tak samo żałosnego (równie, gdyż w mojej skromnej opinii nawet "Zmierzch" miał więcej sensu) paranormal romance. I narracja w czasie teraźniejszym, która mogłaby może ciut poratować autorkę (bo mało kto dobrze sobie radzi z takim typem narracji), gdyby oczywiście nie była ona aŁtorką. I kropka.
      Po namyśle stwierdzam, że jeszcze jedna książka przyszła mi do głowy (również paranormal romance dla młodzieży, ale, podobnie chyba zresztą jak Ty, uwielbiam się katować tym ścierwem - to już masochizm? - bo z każdym kolejnym bzdurnym tforem jestem jeszcze bardziej zadziwiona). Seria "Upadli" autorstwa Lauren Kate, mianowicie. Pierwszy tom nosi taki sam tytuł, dla ułatwienia. I nie, nie byłoby może nawet tak źle, bo poboczni bohaterowie bywają całkiem sympatyczni, styl znośny, poczucie humoru momentami nawet udane, ale główny wątek, czyli wątek miłosny szarej myszki i UPADŁEGO ANIOŁA (biedaczek nie wie, po której stronie się opowiedzieć po upadku, bo jego i Luce łączy przecież taka truloff, że och!) jest do bólu tragiczny. Przysięgam. Jest tak straszny, sztuczny, żałosny, siłowy i nijaki (jeszcze kilka epitetów by się znalazło), że mój umysł po prostu wychodzi cierpieć w samotności.
      Hm, i znowu nasadziłam wmoim słowotoku nawiasów. Cała Shishu. Jeśli wpadnie mi w ręce jeszcze coś tragicznego, to z pewnością się podzielę ;). Pozdrawiam serdecznie :*

      ~ Shishu

      Usuń
    3. Hm... Zastanawiam się, czemu zrobiła się z tego odpowiedź, a nie komentarz. Widać o tej godzinie moja dłoń na myszce średnio współpracuje z umysłem i pier... ekhem, znaczy mieszają mi się przyciski, linki i rubryczki ;).

      ~ Shishu once again ^^

      Usuń
    4. Hmm, Shishu, a która część z "Domu Nocy" jest najgłupsza? Bo tak mnie wkur... zdenerwowała pierwsza część, że zamierzam ją - w miarę możliwości - zanalizować. Chciałabym wiedzieć, czy poprzestać tylko na tym jednym. ;)

      Pozdrawiam, Avetorka

      Usuń
  27. Polecam cykl książek "Nieśmiertelni" Alyson Noel. Pierwsza część jeszcze da się znieść, lecz druga... uderzanie głową w ścianę przy każdym zdaniu głównej bohaterki. Z resztą, same zobaczycie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ,,Lena w Chmurach"

    A teraz, fanfary!
    ,,Córka Krwawych"
    To MUSICIE zanalizować.
    Opowieść o trzynastoletniej super Mary Sue, którą podniecali się wszyscy, na czele z Szatanem i KOŃMI.
    Poważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam dwie części "Czarnych Kamieni", trzecią zaczęłam i nie dałam rady skończyć. Warto powiedzieć, że Mary Sue miała 7 lat, gdy zaczął się nią podniecać koń... Warto zanalizować, na serio!

      Usuń
  29. Pastwicie się nad książkami prawie gimnazjalistów, czy nie bardzo? Jeśli tak, to polecam "Wojnę dziewięcioletnią" Mateusza Mańkowskiego. Nie martwcie się, wbrew temu, co piszą, nie jest to powieść historyczna... Czytałam to mając 10-11 lat i już wtedy łapałam się za głowę, nadal to robię. Okładka nie jest nawet taka zła, ale wnętrze to idealny materiał na Czarną Owcę Literatury :> Btw. dobra, dzieci z podstawówki mają prawo pisać debilne książki, ale po co to wydawać? I DLACZEGO LUDZIE TAK GO CHWALĄ? Będę Wam wdzięczna, jak mi odpowiecie na ostatnie pytanie :>

    OdpowiedzUsuń
  30. Krótko: "Dziewczyna Komendanta". Amerykanka pisze o Krakowie pod okupacją. To chyba mówi samo za siebie, nie? ;) Osobiście nie mogę ścierpieć takiego braku poszanowania dla historii, ta książka aż się sama prosi, żeby po niej pojechać. Walcem. A w razie czego jest jeszcze kontynuacja...

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo, bardzo proszę o zanalizowanie serii "owocowej" Katarzyny Michalak. Te książki są tak życiowo głupie, a główna boChaterka tak irytująca, że to się wręcz prosi o analizę. A najgorsze jest to, że wydało to wcale nie pseudowydawnicwo, a Wydawnictwo Literackie, uznane i szanowane. Wasza analiza byłaby przełamaniem tego potoku lukru, który fanki Michalak wylewają na blogaskach recenzyjnych na te książki. To jak? *robi proszącą minę kota ze Shreka*

    Anka aka Eowyn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po Ferrinie. ^^

      Usuń
    2. Serii owocowej? Może wszystkiego? Dosłownie, pani Michalak skromnością nie grzeszy. Weszłam z ciekawości na jej bloga, no bo przecież znana jest pani Michalak na taką skalę, że nie mogła zrobić kariery na byle czym, no tak się po prostu nie dzieje, prawda? (o ja naiwna, toć los mi dostarcza argumentów przeciwko tej tezie ze wszech stron...). Okazuje się, że pani Michalak krytyki absolutnie nie akceptuje, w dziale "Recenzje" wolno zgłaszać jedynie pozytywne opinie, negatywnych nie ma, chociaż wiem, że byli już recenzenci, którzy grzecznie się tam podpisywali (czyżby pani Michalak usuwała te niegodziwe komentarze plugawych hejterów, niegodnych stąpać po jej idealnym, cukierkowym świecie...?). Organizuje też coś o nazwie Top20 Recenzentek i przysługuje tam nawet jakiś system nagród w postaci... uwaga, uwaga, bo tego się nie spodziewacie... jej książek! Uff, a wszyscy pewnie myśleli, że to będzie coś wartościowego, prawda? System tragicznej dyskryminacji, bo recenzentki, które nawet odważyły się zanalizować wszystkie jej dzieła, ale żadne by się im nie spodobało, to albo nie plasują się w rankingu albo wygrywają te cudowne książki, których im do szczęścia absolutnie nie potrzeba, jak rozumiem? Pani Michalak uwielbia przy każdej premierze wspominać również, a czasami nawet cytować co bardziej soczyste kawałki z pierwszych recenzji jej książek, oczywiście absolutnie pozytywnych i wychwalających pod niebiosa ją i jej talent pisarski. Sama tytułuje się pisarką (wielu o znamienitszych nazwiskach by się nie odważyło, ale co tam...) i wspomina gdzieś nawet, że nawet jeśli ma chwilę wahania, to przecież niepotrzebnie, bo "potrafi pisać o wszystkim" (autentyczny cytat, jak Boga kocham). Naprawdę, nie mam nic do osób, które zachwycają się jej arcydziełami, ale ogrom jej ego i samouwielbienia przerasta chyba nawet ego Michaśki. Miałam ochotę napisać na blogu pani Michalak co nieco o jej ego, które rozdyma mój biedny ekranik komputera (a nie jest to malutki notebook), ale przypuszczam, że komentarz zniknąłby jak tylko szanowna autorka zorientowałaby się, co się stało. No, chyba że pozwoliłaby swoim fankom mnie zaatakować, po czym dziękowała im za wsparcie i wiarę, bla bla bla...
      Przepraszam. Wybacz, Winky, już jakiś czas temu pani Michalak mocno nadszarpnęła moje, zadawać by się mogło, stalowe nerwy i musiałam gdzieś wylać te straszne żale. Niepochlebnych recenzji jej dzieł jest na pęczki i myślę, że na chybił trafił mogłabyś wygrać coś (oprócz Ferrinu, naturalnie), co równie pięknie ukazywałoby mankamenty jej twórczości. Bo nie uwierzę, po prostu NIE UWIERZĘ, że za tym rozdętym ego i nieprzyjmowaniem do wiadomości istnienia innego zdania o jej twórczości niż "boska!!!" stoi prawdziwa, porządna literatura. Zlitujże się, Winky, nad nerwami dużej części społeczeństwa, bo przecież kto jak to, ale Ty na pewno dasz sobie radę z analizą tych dzieł i pomożesz nam, słabszym psychicznie, poznać je i nauczyć się omijać z daleka.
      Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz przepraszam za tę wszechobecną gorycz, którą ocieka moja wypowiedź.

      ~ Shishu

      Usuń
    3. Jak wytłumaczyć, że Michalak wydało ostatnio tak szacowne wydawnictwo jak Znak?

      Usuń
    4. Prosto - hajs się zgadza

      Usuń
  32. Bardzo polecam "Dwie strony medalu" Michalskiego. Wydane w formie ebooka i niesamowicie koszmarne. Autor zadręcza wszystkie serwisy literackie prośbami o recenzję i dziwię się, że po tylu złych nadal próbuje.
    Sama pisałam recenzję w zeszłym roku i do dziś ręka mnie boli po tych wszystkich facepalmach. W razie czego podeślę pdfa.

    Goma

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dopiero przedsmak...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  34. Nie wiem czy to podpada pod harlequin, ale serdecznie polecam "Zachcianki" z serii poczekajkowej znanej i lubianej (?) przez C-O autorki Katarzyny Michalak :)GB w tym dziele była chyba nawet bardziej rozchwiana od Meihny.

    OdpowiedzUsuń
  35. Do analizy polecam "Szmaragdowi Rycerze: Niebo w płomieniach" Anne Robillard. Najgorsza pozycja fantasy z jaką się spotkałam, momentami przebija nawet "Atlantydę" Michaśki. Mnożące się przez pączkowanie Mary Sue i powalający na kolana absurd. Zgodnie z opisem na okładce: "Ta niezwykła epopeja (...)" - niezwykła jedynie w tym, że już po pierwszych dziesięciu rozdziałach wypiłam chyba studnię melisy.

    OdpowiedzUsuń
  36. Książką, przez którą przebrnąłem z trudem była "Tajemnica Rajskiego Wzgórza." Cukier wylewa się z niej hektolitrami. Uwielbiam baśnie i inne pozycje z literatury dziecięcej, ale omawiana książka to zbiór postaci tak naiwnych, że wolę czytać o Mary Sue.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja polecę do analizy książkę pt.: "miłość tylko miłość" która balansuje na granicy fantasy z romansem a romansu z tęczowym pawiem... No cóż polecam. Autor to M.Sośnicki...

    OdpowiedzUsuń
  38. Powiem krótko, bo naprawdę nie mogę tego skomentować szczegółowo. Nie chcę specjalnie spamować.
    Cykl "Dom Nocy"
    1."Naznaczona"
    2."Zdradzona"
    3."Wybrana"
    4."Nieposkromiona"
    5."Osaczona"
    6."Kuszona"
    7."Spalona"
    8."Przebudzona"
    9."Przeznaczona"
    I jeszcze to gówno tworzą.
    Wiele mówić chyba nie trzeba. Wszystkie tytuły mówią o głównej bohaterce. Każdy ma w dupie logikę, kolejność wydarzeń i każdego oprócz Zoey.
    A tak swoją drogą, to bardzo ciekawie się gra w "Liczenie chłopaków głównej bohaterki".

    OdpowiedzUsuń
  39. "Polecam" Magdy Parus. Wydaje mi się, że najsensowniej tom drugi albo trzeci, żeby bzdury zdążyły się rozkręcić...

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja proponuję całą sagę o Percym Jacksonie autorstwa Ricka Riordana. Takiej głupoty to ja jeszcze nigdy nie czytałam. Pierwszy tom sagi jeszcze ujdzie, lecz następne pisane są na siłę. Do tej pory żałuję, że wydałam prawie siedemdziesiąt złotych na ten szajs... więc oddałam ten kicz do biblioteki szkolnej, bo nie chciałam, żeby takie byle co zajmowało mi półkę.
    Takie jest oczywiście moje zdanie na temat tej sagi.

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie czytałam, ale myślę że warto zwrócić uwagę na cykl "Gor" Johna Normana. Chociaż nie wiem, czy czujecie się na siłach, gdyż jak pisze mistrz Sapkowski: "Wymyślony przez Normana Gor to świat, w którym - w opinii autora - panują na linii mężczyzna - kobieta relacje prawidłowe, przypisane każdej z płci przez samą Naturę. Gdy oto mężczyzna czuje chuć (a czuje na okrągło), kobietę wiąże, zakuwa w kajdany, chłoszcze kotem o dziewięciu ogonach i gwałci. A kobieta - zgodnie ze swoją niewolniczo - poddańczą i masochistyczną naturą - kona z rozkoszy, przeżywając orgazm za orgazmem, najsilniejszy z tych ostatnich w momencie, gdy mężczyzna w ramach gry końcowej piętnuje ją na pupie rozpalonym do czerwoności żelazem". A wszystko w ramach starej, dobrej fantasy :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Matthew Skelton "Endymion Spring" - istny koszmar. Ciągnie się jak flaki z olejem. Męczyłam się. Pierwsza książka, przy której miałam ochotę jak najszybciej doczytać do końca i odrzucić w najdalszy kąt. Mało dialogów, dużo opisów. Często nie rozumiałam skąd brał się dany przedmiot.

    OdpowiedzUsuń
  43. Cykl "Dom Nocy", tam prawie każde zdanie jest idealne do analizy :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Anka aka Eowyn5 sierpnia 2013 15:43

    W sobotę robiłam porządki u siebie i wygrzebałam z dna szuflady chyba idealną książkę do analizy. Mianowicie jest to "Wyprawa" z serii "Ewilan z dwóch światów". Opis tego dawałam już na forum NAKWy, pozwolę więc sobie przekleić:

    Bohaterka - Camille - Ewilan mieszka z wrednymi przybranymi i bogatymi rodzicami, którzy mają ją daleko gdzieś. Pewnego dnia przechodzi do równoległego świata, gdzie dowiaduje się, że jest córką jakichś megazajebistych magów z równie zajebistymi mocami. Sama Ewilan opanowuje w tempie niemal błyskawicznym najlepsze skille w magicznym królestwie. A na Ziemi nie musi chodzić do gimnazjum, bo opanowała większość materiału. I czytała Homera w oryginale.

    Dodam, że w drugim tomie bohaterowie hołdują przysłowiu "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę". A drużyna składa się z absolutnie bezpłciowych postaci, różniących się tylko imieniem i wyglądem. I tak wszystko kręci się wokół Ewilan/Camille. Aha i bohaterowie spotykają też stwory, które nazywają się "TS`żercy".

    Miks Czarodziejki z Księżyca, Harrego Pottera i Władcy Pierścieni. Polecam do zanalizowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ABSOLUTNIE się zgadzam. Ten tfur jest tak nudny i przewidywalny, że aż... nie, nie będę przeklinać. Główna bohaterka jest największą Mary Sue o jakiej kiedykolwiek czytałam, wie oczywiście WSZYSTKO najlepiej, a wszyscy inni to debile, jej przyjaciel szczerzy się do niej jak głupi do sera, a ona i tak ma go w świętym poważaniu, oczywiście wychowują ją straszni ciocia i wujek, no i rzecz, która sprawłia o mały włos nie spuściłam tej "książki" w kiblu: tę nieszczęsną Główną Bohaterkę ścigają INTELIGENTNE, WŁADAJĄCEGO MAGIĄ MODLISZKO-JASZCZURY.
      Serio, jestem przeciwna paleniu książek, ale... czasem trzeba robić wyjątki.
      I oczywiście moja zawsze ulubiona:
      "Księga hipnoza Molly Moon". Poważnie, po lekturze tego... czegoś miałam ochotę zaprzyjaźnić się z Meihną.
      Wytrwałości,
      Helwiga

      Usuń
  45. Proponuję "Dziewczyny z Hex Hall" - połączenie "Monster High" i "Zmierzchu", powstałe na fali popularności tego drugiego. Szajs straszny, nie wiem, jak to cuś przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  46. A co z "Pięćdziesiąt odcieni Gray'a"? Ta książka jest najlepszym (najgorszym?) przykładem czarnej owcy literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie "Grey" jest na tapecie u Bill und Smerfy.

      PS Winky, a może zaciekawiła by cię "Nadzieja" Kasi Michlak? Krótkie toto (256 stron) i mocno angstowo-opkowe. A główna boChaterka jest Mary Sue Cierpiącą. Wszyscy jej nienawidzą, poza tru loffem, rzecz jasna. I się emowaci, kiedy tylko może.

      Tutaj możesz ściągnąć ebooka i się zapoznać :) :

      http://chomikuj.pl/nanuka/zachomikowane/Michalak+Katarzyna+-+Nadzieja,2637368889.pdf

      PS2 Nie rozumiem, dlaczego wydało to wydawnictwo medyczne.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Nie da się czytać bez prochów i innych znieczulających ból d...

      Usuń
  47. A ja polecam "Yakuzę. Bliźniaczą krew".

    Trzynastoletnia fanka Eragona opisuje wesołe przygody płatnej zabójczyni w japońskiej mafii. Z tym, że mafii tam jest tyle, co kot napłakał, za to króluje trÓ Loff.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja polecam serię ,,Dom Nocy" P.C.Cast i Kristin Cast.Podobno książka napisana przez matkę i córkę ma mieć młodzieżowy żargon i wgl,ale w realu jest totalną katastrofą.Składa się z 10,ale cienkich,części.Zacznij od 1 tomu - ,,Naznaczonej".Co stronę można walnąć jakiś komentarz co do sensu książki ...

    OdpowiedzUsuń
  49. O,i jeszcze zapomniałam ,,Winnetou" dodać.Książka stara,pełna błędów i niezrozumiałych dla tak prostej dziewczyny jak ja zwrotów.Idealna do analiz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Winnetou jest w porządku, stare słownictwo i dawna logika nie jest jednoznaczna z tym, że książka się nadaje do analizy.

      Usuń
  50. Meh.
    Wydałam 36.90 złotych za książkę promowaną ostatnio przez empiki.
    Nazywa się Szklany Tron, przyciągnęła mnie do niej okładka, bo postać mi zerżnęli. xD
    Z nielogiczności wyjętych tylko z pierwszego rozdziału.
    > każdy ze skazanych na pracę w kopalniach ma swoich strażników-wojskowych. Każdy. Nie było powiedziane, ilu, ale prawdopodobnie dwóch.
    > nasza bohaterka ma 17 lat i jest Najlepszym Zabójcą na Świecie, którego nazwy nie pamiętam, bo brzmi za fantastycznie.
    > Ktoś obszedł się z nią za szorstko, więc rozwaliła mu trzewia kilofem. Czerpała z tego przyjemność. Fajna, co?
    > Opłaca się trzymać czołowego killera w kopalniach, nie?
    > Szkoda, że przeprowadziliby egzekucję, ale koncept autorki by poszedł w tak zwaną cholerę.
    > Albo Władcy zaproponowali współpracę od razu. Zrobią to w rozdziale drugim.
    > A romans to już wiadomo z kim, po rozdziale 1.
    Pozdrawiam,
    Diabelstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hłe hłe, po opisie z okładki miałam podejrzenia, że to może nie być takie fajne, jak się wydaje. Dzięki za utwierdzenie w tym przekonaniu. ;3

      Usuń
    2. Gdybym zobaczyła najpierw te literki: #PJENGNA #NIEBESPIECZNA #SKAZANA NA ZWYCIĘSTWO, to odłożyłabym ją ze wstrętem na półkę. Ale nie zauważyłam.
      Proszę. :3

      Usuń
  51. Polecam do przeanalizowania książkę Mathiasa Malzieu "Mechanizm serca"
    - Tylko z niej dowiesz się jakie myśli ma dziecko w trakcie narodzin. (A nawet znajdzie się opis, w którym widzi matkę przed swoimi narodzinami patrzącą w okno!)
    - Tylko tu noworodek potrafi płynnie posługiwać się rodzimym językiem.
    - Noworodek z zamarzniętym sercem opisuje co się z nim dzieje i jak się czuje.
    - Ba! Dziecko zna myśli swoich towarzyszy!
    I wiele, wiele więcej absurdu i paranoi.

    To moja propozycja. Proszę rozważ ją. Z niecierpliwością, czekam na kolejne analizy :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Klątwa tygrysa!

    jakieś romansidło Kasi Michalak :)

    OdpowiedzUsuń
  53. "Pierwsze prawo magii" Terry Goodkind.

    OdpowiedzUsuń
  54. Jakbyście kiedyś miały czas to przeczytajcie "Julius z Księżycowej Doliny" - Bo Carpelana. Tak zła, że jej nie skomentuję.

    OdpowiedzUsuń
  55. Bardzo (nie)polecam cyklu „Miecz prawdy“. Innymi słowy wielbmy głównego bohatera Garego Stu, gdyż iż ma miecz! Tratatata!!! Nie dość, że to legendarny Poszukiwacz Prawdy, to jeszcze ma zadatki na czarodzieja i... O jacie! On ma więcej „zalet“ niż Michasia! Dlatego - bo jakże ma być inaczej - ma dziewczynę, która ma największą władzę w kraju, razi miłością i przez swoją moc nie może nikogo pokochać (co oczywiście nie działa na naszego hero)... Brzmi głupio? Nie, to jeszcze nie koniec, uwaga, uwaga!! Jeden z bohaterow nazywa się... Panis Rahl! Czyż to nie idealnie beznadziejne imię? Jedynym plusem częsci pierwszej są (niestety tylko na początku) opisy tortur, które są przeprowadzane na naszym Garym. Choć o plusach się nie mówi to było niezwykle kuszące :D. A więc (nie zaczyna się od więc!!) kto się podejmuje niezwykle trudnej misji rycia swojego mózgu czytając i analizując.. eee... to coś?

    PS. Na podstawie książki stworzono serial. Oh God, why?

    OdpowiedzUsuń
  56. Przeanalizujcie "Księgę Przeznaczenia: Następca Trony Ahina Sohulu" oraz "Klątwę Tygrysa" są cztery części, ale wszystkie były tak samo durne. Np. kto normalny szedłby za dzikim tygrysem do dżungli?!

    OdpowiedzUsuń
  57. Jeśli kiedyś tu wrócicie, proszę o analizę ,,Złodzieja dusz" Anety Jadowskiej, a najlepiej całej serii o Dorze Wilk. Od marysuizmu głównej bohaterki i jej zamiany z kompletnego zera na superwoman można dostać poważnego udaru mózgu. Do zniszczenia za Dorę (główna bohaterka), która nigdy sobie nie radzi ale i tak zbawia światy! Fuj.

    OdpowiedzUsuń
  58. Weźcie się, Wielcy Przedwieczni ;) za powieść "Dusza" p. Luizy Dobrzyńskiej. Załatwiła sobie kobitka jakąś SFową nagrodę drugoligową, więc tym bardziej jest z czego boki zrywać.

    OdpowiedzUsuń
  59. ja polecam serię Rada Środka Nocy.
    marysuizm? obecny!
    każda książka jakby opowiada o czym innym, ale wątek wampirów oczywiście jest.
    ja osobiscie dałabym na celownik We władaniu północy. myślałam, że powyrywam włosy z głowy. do tego bardzo kiepska scena erotyczna, że popłakać się tam, to coś normalnego.

    OdpowiedzUsuń
  60. Słyszałam że cykl Anety Jadowskiej o Dorze Wilk to bardzo niesmaczny obraz marysuizmu, stereotypów oraz stronniczości.
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/182755/zlodziej-dusz

    OdpowiedzUsuń
  61. "Zwiadowcy" to najukochańsze dzieci, które nikomu nie zrobią krzywdy. Gary Tsu w kilkudziesięciu egzemplarzach.

    OdpowiedzUsuń